Powitanie.

Jestem młoda osobą, która jest zakochana w kosmetykach, na moim blogu będą pokazywane kosmetyki na każdą kieszeń, jestem na utrzymaniu rodziców co nie pozwala mi na kupowanie bardzo drogich rzeczy. Jedno mogę Wam obiecać wszystkie recenzowane tu przedmioty będą opisywane zgodnie z prawdą:D Jeśli Masz do mnie pytanie napisz!:): ada.gorak66@gmail.com

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 4646
  • Dzisiaj wizyt: 7
  • Wszystkich komentarzy: 34

Archiwa

Wieczorna pielęgnacja twarzy!

Cześć!:) Przepraszam, że nie było mnie tak długo na blogu, ale niestety brak czasu nie pozwala mi na częste dodawanie postów. Bardzo będę się starać żeby to się zmieniło. Dziś przychodzę do Was z moja wieczorną pielęgnacją twarzy. Rano  moja pielęgnacja twarzy ogranicza się do minimum używam wtedy tylko toniku i kremu nawilżającego, jednak wieczorem dokładnie oczyszczam moją twarz:)

1)Ja moją wieczorną pielęgnację zaczynam od umycia całej buzi żelem do higieny intymnej Facelle (na zdjęciu widzicie inny żel do twarzy, jest to tylko opakowaniem po nim w środku znajduje się Facelle). Żel ten jest świetny! Zmywa mi praktycznie cały makijaż, nie wysusza. Jest bardzo tani i wielofunkcyjny, myję nim twarz, okolice intymne, niekiedy włosy a nawet całe ciało.

2)Następnie zmywam pozostałości maskary, mleczkiem do demakijażu all about BEAUTY MAKE-UP REMOVER.  Mleczko, jak mleczko zmywa, nie wysusza, moje oczy nie są po  nim podrażnione ( moje oczy z natury nie są delikatne).

3)Następnie używam toniku łagodzącego Nivea aqua effect. Rano bardzo ładnie odświeża twarz i bardzo lubię go wtedy używać. Wieczorem daje uczucie świeżości i ładnie uspokaja twarz.

4)Kolejnym krokiem w mojej pielęgnacji jest aplikacja Effaclar Duo i kremu nawilżającego Nivea. Effaclar Duo pozwala mi zachować moją twarz bez wyprysków,a krem nawilżający pozwala mi zachować stałe nawilżenie mojej twarzy.

 5) Na koniec zastaje pielęgnacja rzęs, do tego celu służy mi serum do rzęs Eveline. Po jego codziennym używaniu rzęsy odżywają i wyglądają ładniej. Nie daje ono spektakularnych efektów, ale zawsze to jakaś pielęgnacja rzęs:)

Przedstawiłam Wam moją podstawową  codzienną pielęgnacje, lecz musicie wiedzieć, że ona nie zawsze wygląda tak samo, niekiedy moja skóra potrzebuje innych rzeczy np. większego nawilżenia czy dokładnego oczyszczenia. Dwa razy w tygodniu używam peelingu kawowego(którego przepis niedługo pojawi się na blogu) oraz od czasu do czasu maseczek (najczęściej jest to Ziaja).

Ada.

Aussie – Miracle Moist – szampon i odżywka. Recenzja!

Cześć:) Dziś postanowiłam Wam troszkę bliżej poznać dwa produkty Aussie z linii Miracle Moist Reconstructor. Linia ta przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych. Miałam przyjemność testować tę linię kosmetyków jak tylko weszła do Rossmanna, wygrałam cały zestaw (3 odżywki i szampon) w konkursie:) Było to już dawno temu, jakoś w wakacje, wiem- długo, ale moja skóra głowy przechodziła w tym czasie straszne rzeczy. W końcu przetestowałam i troszkę Wam o nich poopowiadam:) Zrecenzuję Wam odżywko – maskę oraz szampon (drugiej odzywki niestety jeszcze nie skończyłam).

Szampon. 

Konsystencja i kolor: Gęsta, bardzo wydajny, kolor: różowo-żółty(ciężko mi określić). Konsystencja wręcz idealna nie za gęsta, nie za rzadka – nie spływa z rąk, łatwo się rozprowadza na włosach.

Zapach: Coś pięknego, uwielbiam, kocham, słodki, cukierkowy po prostu świetny, podobny do gumy balonowej. Bardzo długo utrzymuje się na włosach, po umyciu włosów pachnie cała łazienka:) 

Opakowanie: Szampon umieszczony jest w nieprzezroczystej butelce, o pojemności 300 ml. Na butelce tłoczone są śliczne, malutkie kangurki, znajduje się tez logo Aussie. Produkt otwiera się poprzez (dzióbek?) 

Cena i dostępność: Na pewno w każdym Rossmannie, nie wiem czy w innych drogeriach ta firma też jest dostępna. Koszt to: 19,99 zł.

Moja opinia.

Jest to szampon z SLS  i SLES, wiec osoby, które unikają takich substancji nie będą zadowolone. Moim włosom nie przeszkadzają:) Na początku miałam wrażenie że obciąża mi włosy, później to minęło.  Włosy po nim są miękkie, lepiej się rozczesują(mimo to oczywiście  potrzebna jest odzywka), pięknie pachną, są dobrze oczyszczone, błyszczą. Jedyną wadę jaką w nim widzę jest cena. Myślę, że szampon nie jest po prostu jej wart, można kupić bardzo podobne szampony za dużo niższą kwotę. Nie jestem pewna czy kupie ten szampon sama, jest dobry, wydajny, ale ta cena troszkę mnie od tego planu odwodzi. Poza tym moja skóra głowy potrzebuje teraz szmapony lecznicze.

 Odżywka.

Konsystencja i kolor: konsystencja idealna, nie za gęsta, nie za rzadka. Kolor: delikatnie różowy.

Zapach: Tak samo jak szampon – śliczny po prostu guma balonowa. 

Opakowanie: Opakowanie to na pewno jedna z zalet tego produktu, świetnie wymyślone. Odżywkę wyciska się przez taką jakby membranę? Naciskając opakowanie wydobywa się produkt, ale nie ma żadnej zakrętki.

Cena i dostępność:  Podobnie jak szampon, odzywka dostępna jest w Rossmannach. Koszt jej to: 23,99zł.

Moja opinia:

Jeżeli chodzi o tę odżywkę jestem jak najbardziej na TAK! Moje włosy ją pokochały, po jej użyciu są mięciutkie, lśniące, jedwabiście miękkie. Nie obciąża włosów, jest po prostu bardzo, ale to bardzo dobra. Włosy po niej rozczesują się świetnie. Po dłuższym używaniu jej nie widzę poprawy moich włosów, daje ona tylko doraźny efekt, osoby liczące na poprawę kondycji włosów mogą się zawieźć. Jest to po prostu dobra odżywka na co dzień.

Bardzo Wam polecam przetestowanie tej linii kosmetyków do włosów, na moich włosach raczej nic nie jest w stanie zrobić cudów ( farbowane i przesuszone) ale próbuję je choć wizualnie poprawić:)

Ada.

Duet doskonały? La Roche- Posay i Nivea:D

Cześć:D Dziś postanowiłam pokazać Wam co odmieniło moją twarz. Odmieniło- dosłownie. Moja twarz jeszcze nie tak dawno sprawiała u mnie napad histerii i płaczu. Miałam totalny wysyp wyprysków, wyglądałam strasznie, rano nie chciałam nawet iść do lustra, wiedziałam że znów coś wyskoczyło. To było straszne! Próbowałam Benzacne, pasty i maści cynkowej, Vichy Normaderm – wszystko z takim samym efektem, czyli żadnym. Maści cynkowe i Benzacne strasznie, ale to strasznie wysuszyły mi twarz, skórki schodziły mi płatami, wyglądałam strasznie. Vichy Normaderm nie zadziałał na mnie w ogóle. Kupując specyfiki apteczne otrzymywałam także próbki kosmetyków na problemy skórne. Próbowałam je, niektóre działały troszkę, niektóre w ogóle. Ale jeden mnie zaskoczył! Był to krem La Roche – Posay Effaclar Duo. Pokochałam go, gdy zobaczyłam co zrobił z moją twarzą! Kaszka na czole znikła, pory się oczyściły(największe problemy miałam w okolicach nosa, pory były bardzo zanieczyszczone), wągry powoli zanikały. Bez wahania kupiłam pełne opakowanie tego kremu. Kiedy zaczęłam go stosować regularnie zauważyłam delikatne przesuszenie mojej twarzy – na pomoc przyszedł mi krem Nivea Soft. Zapraszam Was na recenzje obu kosmetyków!:D

La Roche- Posay Effaclar Duo. 

Opakowanie: klasyczna biała tubka z logo firmy. Bardzo w całym opakowaniu podoba mi się otwór z którego wydobywamy krem(dziubek?), jest bardzo precyzyjny, ułatwia nam aplikowanie kremu wprost na wyprysk.

Krem ma bardzo fajną leciutką konsystencję. Bardzo szybko się wchłania, idealnie nadaję się pod makijaż.  Co do jego zapachu: dość specyficzny, troszkę chemiczny, ale jak najbardziej do zniesienia.

Działanie.: Po opisie widać że jestem nim kompletnie oczarowania, uwielbiam go za działanie. Ten kosmetyk sprawił, że nie wstydzę się swojej twarzy, w końcu mogę wyjść kompletnie bez niczego na twarzy. Na dzień dzisiejszy nie mam żadnych wyprysków! Nie jest to jednak kosmetyk bez żadnych wad: jedyną  wadą jaką ja zobaczyłam jest na pewno to że delikatnie wysusza, trzeba na niego uważać. Krem Nivea idealnie nadaje się jako krem nawilżający, gdy używam tego duetu moja skóra jest świetnie nawilżona.

 Cena i dostępność: Apteki, ok. 50zł.

Krem Nivea Soft.

Nie będę się rozpisywać na temat tego kremu. Pomaga mi utrzymać dobre nawilżenie mojej twarzy. Jest tani i wszędzie dostępny. Jest po prostu dobry:) Ma dosyć tłustawą konsystencję (na zimę idealną). Przyjemnie pachnie, nadaje się pod makijaż. Czego chcieć więcej?:D Polecam!:)

Ada.

French Manicure. Jak ja to robię?

Witam Was w moim nowym poście:) Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam jak ja robię swój french. Bardzo długo zajęło mi dojście do takiego wykonywania tego rodzaju ozdoby Naszych paznokci. Długo próbowałam, ponieważ bardzo, ale to bardzo chciałam umieć go wykonać. Mój french nie jest jeszcze idealny, jest po prostu wystarczający dla mnie na co dzień.  Chciałabym napomknąć też o moich paznokciach, które przeżywają teraz najlepszy okres w swoim byciu:) Stan moich paznokci diametralnie się poprawił po zastosowaniu odżywki (base coat) Nail Tek Foundation II.  Moje kruche, słabe, rozdwajające się paznokcie stały się twarde jak kamień. Chwaliłam się i dalej się chwalę nimi każdemu, oraz z całego serca polecam tę odżywkę.

 Taki stan paznokci utrzymuje się u mnie już pół roku.:)

Dziś jako bazę pod lakier użyłam odżywki siostry Revlon Treat & Boost Traiter Et Rehausser, na moich paznokciach była dziś pierwszy i ostatni raz(moja siostra wyjeżdża) więc nie mogę nic o niej powiedzieć.

Gdy już pokryję płytkę paznokcia bazą, czas na lakier kolorowy, dziś użyłam lakieru

LovelyClassic 17. Bardzo ładna biel, ale nie jest śnieżnobiały co wygląda bardzo naturalnie.

Na zdjęciu powyżej Widzicie pomalowany jeden paznokieć. Są dwie metody(ja znam tylko dwie:)) malowania french, ja używam metody w której linię uśmiechu maluję się takimi krótkimi ruchami pędzelka od góry do dołu wolnego brzegu. Jest też metoda, którą linię robimy jednym pociągnięciem pędzelka od jednego boku paznokcia do drugiego. Ta metoda jest dla mnie trudniejsza i mniej precyzyjna.

Tak wygląda efekt końcowy mojego french. Jako top coat użyłam  Silk Base  & Top Coat Miss Sporty, który nadaje ładnego blasku paznokciom. Tego typu zdobienie moich paznokci utrzymuję się ok. 3 dni.

Lista produktów, które użyłam:

- Odzywka Revlon Treat & Boost Traiter Et Rehausser

- Lakier Lovely Classic nr 17.

- Silk Base  & Top Coat Miss Sporty

Ada.

Gdy nie ma w moim mieście sklepu Yankee Candle idę do…

do Biedronki!!:) hahaha.

Cześć:) Od jakiegoś czasu jestem totalnie zakochana we świecach, świeczkach, podgrzewaczach – wszystkim co pięknie pachnie. Niestety w moim małym mieście nie ma ani Bath & Body Works ani Yankee Candle a tam wybór świec jest ogromny:) Pocieszam się Biedronką, w której do zakupu mamy świece LaRissa. Wybrałam zapach: jabłko-cynamon.

 Moja opinia:

 Świeczki kupujemy w słoiczkach „szklaneczkach”.  Wyglądają naprawdę efektownie. Na pewno Jesteście ciekawi jak zapach? Hmm.. zapach w szklaneczce śliczny, bardzo świąteczny, miałam wielkie nadzieje że całe mieszkanie będzie tak pachnieć. Niestety, tak nie jest. Po zapaleniu świecy zapach jest ledwo wyczuwalny. Może po prostu trafiłam na słaby zapach? Nie wiem. To jest dopiero moja pierwsza świeczka z Biedronki. Na pewno kupię jeszcze jedną, aby się przekonać.  Wadą tej świeczki jest na pewno to że bardzo źle się spala, ma tylko jeden knot i po bokach zostaje nie naruszony wosk.

Cena i dostępność: Biedronka, jej cena to: 4.99zł.

Jak na świeczkę za 5 zł jestem w stanie wybaczyć jej to że słabo pachnie i nie równo się spala:) A Wy mieliście już kiedyś świeczki z LaRissa? Jak Wam się sprawdziły?

Ada.

Recenja! Krem BB Under Twenty!:D

Cześć:D Dalej nie mogę uwierzyć że mam bloga, jest to spełnienie mojego marzenia wiem, że nie będzie mi łatwo, ale mam tez nadzieję, że Wy mi w tym pomożecie. Bardzo boję się że się po prostu zniechęcę, jest w końcu wiele świetnych blogerek, do których nawet nie śmiem się porównywać.

Dziś zapraszam Was na recenzje, bardzo lubię czytać takie właśnie wpisy, dlatego mam tez wielką nadzieję, że i mój Wam się spodoba. Niedawno zakupiłam w Rossmannie Krem BB Under Twenty w odcieniu 01, będąc już szczęśliwą posiadaczką odcienia 02. Przyszła zima więc trzeba zmieniać kolory, moja skóra już zapomniała jak pięknie wyglądała z opalenizną, więc jestem po prostu blada:( Odcień 01 okazał się strzałem w 10!:D

Co obiecuje nam producent?

-24 h przeciw trądzikowi! lekki krem + puder, krem zawiera: algi + kwas hialuronowy+pigmenty+filtry UV.

-Co ma robić ten kosmetyk, co ma świadczyć o jego multifunkcyjności? A więc:

nawilżanie 81%

matowienie 70%

wygładzenie 96%

maskowanie niedoskonałości  85%

wyrównanie kolorytu skóry 74%

nadanie naturalnego wyglądu 81%

Kolory: Tutaj bardzo ubogo, na sklepowych półkach znajdziemy tylko dwa odcienie: 01(jasny beżowy) i 02(naturalny). Mi to odpowiada –  02 używam w lecie, a 01 używam w zimie. Osoby o bardzo jasnej karnacji nie będą zadowolone, krem posiada żółte tony i nie jestem produktem dla bladziochów:) 

Cena i dostępność: Drogerie Rossmann, jego koszt to: 13.99zł.

Moja opinia:

Opakowanie duży +, ładne cieszące wzrok, kolorowe, mieści 75 ml kosmetyku.

Jeśli chodzi o sam kremik, posiadam dwa odcienie ale oba spisują się identycznie, praktycznie wszystkie obietnice producenta są spełnione, oprócz jednej: MATOWIENIE! Krem w ogóle nie matowi! Jestem posiadaczką skóry suchej, dla mnie to super, ale osoby ze skórą mieszaną, tłustą mogą się nieźle przejechać. Co do maskowania niedoskonałości też nie  jest powalające nie przykryje nam to nieprzyjaciela.  Ładnie nawilża, wyrównuje koloryt skóry.

Ja jestem naprawdę z niego zadowolona, polecam Wam go, wypróbujcie! A nóż widelec okaże się Waszym ideałem:)

Ada.

Ciężkie są początki blogowania…

       Cześć!:D Bardzo chciałam założyć tego bloga, nie wiem czy uda mi się wytrwać. Było to dla mnie marzenie, które w końcu udaje mi się powoli spełniać. Są to dopiero moje początki, wiem że na pewno nie będzie łatwo mi przetrwać przy tak dużej liczbie świetnych blogerek, lecz mam taką nadzieję. Proszę Was o wyrozumiałość i cierpliwość.

Ada.